Hello, World! jest zawsze obietnicą. Nie zliczę, ile razy copy-pastowałem, czy też przepisywałem formułki, które po skompilowaniu wypluwały proste Hello, World!

Tak wygląda Hello, World! w Javie. Bo właśnie o Javę tu chodzi. Ten blog to zapis mojej drogi, u której początku właśnie stoję. Przejdę od razu do rzeczy:

Do końca tego roku chcę nauczyć się Javy w stopniu, który pozwoli mi znaleźć pracę jako Junior Java Developer.

To cel. Cel, z powodu którego lekko uginają się pode mną nogi, głos staje w gardle a po plecach leci strużka potu. Bo mam świadomość ogromu pracy, gigantycznego ogromu pracy przede mną. Cholera, to być może najtrudniejsze dotychczas wyzwanie w moim życiu. Moja zazwyczaj dość wysoka pewność siebie gdzieś chowa się do kąta, wbija wzrok w podłogę i rozgląda się nerwowo, szukając oparcia. Nie wiem, czy to się uda. Ale spróbujmy.

Po co jest ten blog?

No właśnie. Ten blog to środek do celu. Idea jest prosta – blog utrwala zdobytą wiedzę. Nie będę tu jednak opisywał każdych kolejnych cegiełek wiedzy i praktyki, bo to daremne i niepotrzebne. W tysiącach takie materiały znajdują się w internecie. Zamiast tego możecie liczyć na pewien ekstrakt całości doświadczenia – ściany o które się rozbiłem, nieudane projekty, momenty w których nastąpił KLIK, momenty #OKURWACOJATUROBIĘ, historie drobnych sukcesów, słowem – PROCES. Druga sprawa jest taka, że lubię pisać. Piszę od dzieciaka, sprawia mi to przyjemność, wiem z doświadczenia, że to dobry sposób na zwiększone zaangażowanie i lepsze efekty.

Na blogu pisać będę minimum dwa teksty tygodniowo.

Jak chcę nauczyć się programowania?

Plan, po długim, żmudnym wertowaniu sieci jest dosyć klarowny. No dobra, dla mnie – laika – on jest klarowny. Dla każego speca siedzącego w Javie za pewne nie jest.

1) Praca samodzielna, której nadrzędną ideą jest zanurzenie w środowisku Javy. Czyli nie jest tak, że spędzę miesiąc dłubiąc w HTML i CSSie, później przeskoczę do Javascriptu, baz danych, protokołów, etc. Nie, te technologie mniej więcej znam. Od razu chcę wskoczyć w język, zderzyć się z prostą aplikacją. Z pomocą internetu (a da się inaczej? StakcOverflow, nadchodzę!) chcę sobie je tłumaczyć, dodawać, modyfikować istniejące rozwiązania. Próbować kleić te puzzle samemu, wnikające jednocześnie w logikę. Jednym słowem – rozumieć proces.

2) Kurs. Aplikuję na kurs Java od Podstaw w Krakowie. Czekają mnie cztery miesiące harówy. Będzie ciekawie. O kursie będę pisał więcej, jak tylko dostanę więcej detali i jak już rozpoczną się zajęcia. Dlaczego kurs? Bo

3) Praktyka z moim bratem. To mój największy atut – mam brata, który w Javie dłubie od… no, od cholery. To już chyba dekada będzie. Jest już od jakiegoś czasu seniorem. I pasjonatem programowania. Cieszy mnie to, że w przypadku utknięcia będę mógł się gdzieś zwrócić. No i jednak praktyka z kimś na poziomie pro to jest coś, co w tym projekcie cieszy mnie chyba najbardziej.

No i najważniejsze. Po co?

Dla hajsu. Dla tej mitycznej mamony, w której pływają programiści. 😀 Żartuję. Chodzi o to, że programowanie ma być dla mnie środkiem do celu. Jakiego? Powiem wkrótce ;).